sobota, 19 grudnia 2015

Odwieczne problemy przed świętami



 I wcale nie chodzi w tym poście o kupienie prezentów czy w co się ubrać ;)
 Nie wiem jak Wy , ale ja żeby wszystko zagrało w Wigilię muszę nie lada wyczynu dokonać, a mianowicie pogodzić dwie wieczerze... Ktoś powie "a co to takiego ugadać się na odpowiednią godzinę i będzie ok". I tu właśnie co roku jest pies pogrzebany.

 Niestety jak w większości rodzin tak i u nas trzeba odwiedzić jednych i drugich rodziców , bo jak to inaczej by być mogło. I wszystko byłoby naprawdę pięknie gdyby nie to , że co roku jest problem z tym zagadnieniem. Mój mężulek jak się w życiu  złożyło ma  jeszcze troje rodzeństwa i jakoś tak zawsze wychodzi, że jak reszta się ugada tak My mamy się dostosować - tak wiem , powiecie, że to dyskryminacja i tak rzeczywiście jest ale cóż ja szara myszka mogę - za to ja jako jedynaczka nie mam tego problemu , moja mamuśka jest ugodowa i elastyczna. Tak i tym razem nie obyło się bez spięcia. Co roku powtarzam sobie : " za rok będzie lepiej , może coś się zmieni" niestety, życie jest przewidywalne na tyle , żeby ściągnąć mnie na ziemię tydzień przed Wigilią, kiedy słowa teściówki :"30 minut w tą czy w tą nie robią różnicy, chcecie o 18.30 a nie 18:00 nie ma problemu" zamieniają się na "No wiecie te 30 minut w ogóle Wam nie powinno zrobić różnicy!"  krew człowieka zalewa i uwierzcie mi siadam na łóżku z kubeczkiem herbaty malinowej i marze o tym , żeby chodź raz zrobić ten wyjątkowy dzień tylko dla mojej małej rodziny we własnym domu. Ale ja wiem, że nie mogę tego zrobić mojej mamie i tacie , którzy mają tylko mnie I nie zrozumieli by dlaczego zostawiam ich w ten wieczór samych. W końcu i tak po wypiciu ciepłego relaksującego napoju dochodzę do wniosku , że nie ma co się spierać bo ten wyjątkowy czas magii świąt szybko minie i znowu powróci szara rzeczywistość.

PS. Oczywiście , że na Wigilię wybieram się do teściów na 18:30 ;) Nie dam się zwariować  i wprawić w poczucie winy :D



6 komentarzy:

  1. A u nas jest prosty układ który sprawdza się od lat ! Wigilia w domu czyli tylko my i dzieci. Pierwsze święto u teściów drugie u moich rodziców . Święta święta i po świętach.

    OdpowiedzUsuń
  2. A u nas jest prosty układ który sprawdza się od lat ! Wigilia w domu czyli tylko my i dzieci. Pierwsze święto u teściów drugie u moich rodziców . Święta święta i po świętach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohh wiesz , że czasem zazdroszczę tym którzy robią swoją Wigilię w domku! Jednak u mojego M. nie było by problemu jak byśmy się nie zjawili bo tam masa wnucząt (łącznie 9cioro) i jeszcze troje rodzeństwa tak u mnie to nie przejdzie ;/ Bo są tylko moi rodzice i ja

      Usuń
  3. U nas co roku to samo było, ale w tym roku powiedziałam DOŚĆ!
    I wyjeżdżamy.
    Tyko My :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Powiem szczerze też mam na to ochotę :) ale w tym roku jz potwierdzilismy ze będziemy itp więc się przemęcze ale z optymizmem patrze na przyszły rok ;D !

      Usuń
  4. Nie wyobrażam sobie jechać 120 km do domu rodzinnego i spędzać czasu z moją babcią, którą kocham ale mam własną rodzinę i ona to szanuje. Problem miałam z teściami na początku. Postawili ultimatum, że albo u nich albo w cale. Nie chciałam mężowi robić przykrości i przez 3 lata spędzaliśmy Wigilię u nich. Później kupiliśmy swoje mieszkanie i posunęliśmy się do kłamstwa, że wyjeżdżamy (do mojej babci) więc nie truli nam ale foch był :P Potem przez kolejne lata wpadali do nas z życzeniami i wpraszali się na Wigilię... Wiadomo, że nie wygonię, a w tamtym roku mąż się zatruł i przespał kolację. Więc sama ze starszym i niemowlakiem urzędowałam. W tym roku zamykam drzwi na 4 spusty i nie ma nas, a mąż jak coś zje na mieście to uduszę ;)

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do zostawiania po sobie śladu w formię komentarza, zaobserwowania bloga bądź dania +1, poczuję się przez Was doceniona za swoją pracę :)