środa, 6 stycznia 2016

Matka 6-latka i nasza walka o odroczenie

Wreszcie nadszedł ten czas kiedy Ci w sejmie stwierdzili, że ustawa o 6-ścio latkach jest bzdurna i powinno wrócić się do starego systemu, do tego aby to rodzice mieli głos w sprawie swoich dzieci. Popieram ich po całości! Sama stoczyłam walkę o to by moje dziecko nie poszło do szkoły jako "sześciolatek" a raczej fizycznie jako pięcio i pół latek ! (bo urodził się w grudniu) 


Jestem mamą syna, który wedle starej ustawy powinien od września być już w szkole. Sama myśl o tym powodowała u mnie ciarki na plecach i lęk. Ale wiecie co ? Nie dałam się! Uparcie postawiłam sobie za cel, że moje dziecko nie będzie jednym z wielu. Od grudnia 2013 chodziłam po poradniach, poddając mojego małego mężczyznę coraz to nowym testom i rozmową. Toczyliśmy walkę do samego końca, a uwierzcie mi nie było łatwo, bo w lutym Pani Psycholog stwierdziła, że te zadania które syn wykonywał się zmieniły, bo jakaś durna zmiana zaszłą i dawaj zaczynaj wszystko od nowa.


Dostałam wreszcie częściową wyczekaną decyzję i po przeczytaniu odetchnęłam z ulgą. Stwierdzone tam zostało, że mam mądre dziecko ale niestety nie będzie potrafił "wysiedzieć" 45 min w ławce, ma problem z dłuższą koncentracją i chętnie podejmuje nowe wyzwania ale szybko rezygnuje na rzecz zabawa. Czy się ucieszyłam ? I tak i nie, bo przecież to tylko połowa drogi kolejne spotkanie będzie z pedagogiem. I tego bałam się o wiele bardziej....

Czekaliśmy na termin dobre 3 miesiące... Już zaczynałam się zastanawiać czy mi się uda. Był czerwiec, a my z jęzorami na wierzchu lecieliśmy do poradni, bo mamuśka zapomniała na śmierć o terminie. Ehh w tym okresie myślałam, że najlepiej byłoby kupić sobie betoniarkę i może bym się wyrabiała. Ale udało się w miarę na czas pojawić i tak musieliśmy poczekać - Pańcia miała przerwę na śniadanko mimo, że pracowała od 8 i była dopiero 9:30 ... Kiedy moje dziecię zostało ode mnie zabrane i szło korytarzem z obcym babskiem do gabinetu z miną która mówiła "mamo tylko mnie tu nie zostawiaj" zaczęłam się zastanawiać co by było w wielkiej nieznanej mu dotąd szkole gdzie zaczynał by od zera, bo żaden z jego kolegów czy koleżanek nie idzie do tej samej podstawówki. 
Wszystko miało zająć ok godzinki... Tiaaaa marzenie ściętej głowy - moje dziecko wyszło zdenerwowane i smutne po 1,5 godzinie ! Po czym musiałam ja iść na pogadankę - oczywiście dziecko dostało kredki i kolorowankę i miało siedzieć samo na korytarzu. Padły pytania o jego podejście czy łatwo się poddaje, czy jest emocjonalny i płaczliwy czy może z uporem dąży do celu. 
Kiedy już odpowiedziałam na jej pytania i powiedziałam swoje spostrzeżenia, że jest mądry ale emocjonalnie nie gotowy wedle mnie na co Owa kobieta oświadczyła mi:

"Nie widzę sensu, aby stresować dziecko pójściem do szkoły w tym roku, ma duży zasób wiedzy i słownictwa, ale sama zaważyłam podczas pracy z nim, że emocjonalnie nie jest do tego gotowy. Szybko się poddaje i od razu zaczyna pochlipywać cichutko pod noskiem, chętnie zostawiłyby te zajęcia i poszedł się bawić, bo nie ukrywam zajęło nam to tyle czasu dlatego, że po chwili skupiał uwagę nie na zdaniach a na kolorowych pudełkach z grami które są na półkach. Więc zapraszam Panią do odbioru decyzji odraczającej za ok 3 tyg".

Grzecznie podziękowałam i pożegnałam się z nią, po czym wychodząc z porani miałam ochotę skakać aż do nieba. Jestem mamą i sama wiem co jest lepsze dla mojego dziecka i jestem dumna z tego, że się udało mimo, że wiele osób powtarzało mi, że jestem głupia i powinnam dziecku dać szansę, przecież zawsze można cofnąć potem dziecko jeszcze raz do 1-szej klasy. Ale po co ja się pytam ??! Po to, żeby potem dzieci się wyśmiewały ? - wybaczcie taki mamy klimat, a dzieci potrafią być bezwzględne!

Oczywiście nie zrozumcie mnie źle , nie piętnuje tych, którzy postanowili puścić dziecko w wieku sześciu lat do szkoły. Nie, nie i jeszcze raz nie sama znam takie dzieci które w tym wieku są bardzo elokwentne i dojrzałe by zrobić tak wielki krok. Chciałam, pokazać Wam jak to u nas wyglądało z perspektywy rodzica, który widzi, że jego dziecko emocjonalnie po prostu mogło by sobie nie poradzić. Nie chciałam testować czy dał by rade czy nie, bo to jak grać w lotka. Chciałam przede wszystkim mieć WYBÓR i móc go dokonać. I wiecie co ? Nie żałuję ! Teraz moje dziecko chętniej siada do zadań i nie poddaje się tak łatwo. Nie płacze z byle powodu i kiedy ma zadanie do wykonania siada i robi je bez pytania "Czy już koniec , mogę się iść pobawić ? "  i wiem, że w tym roku jak pójdzie do szkoły da sobie radę, a ja go będę całym serduchem wspierać. I cieszę się, że rodzice mają teraz wybór.

Pozdrawiam serdecznie
Patrycja


10 komentarzy:

  1. I dobrze zrobilas bo znasz swoje dziecko i chcesz dla niego jak najlepiej .

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z tych co puścili do szkoły i wiesz co? sporo nerwów nas to kosztowało. Dobrze zrobiłaś. A teraz na odwrót będzie: Ci co będą chcieli puścić dziecko 6 letnie do szkoły będą musieli zaświadczenia z poradni uzyskiwać. Numer co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, nerwy to codzienność mam wiele znajomych co puścili mają to samo :(
      Tak myślałam,że odwrócą kota ogonem xD he he
      Ale dobrze tak mi się wydaje. bo wiesz gotowość szkolna jest ważna! :)

      Usuń
  3. To rzeczywiście sporo za Wami. W końcu kto jak nie mamy znają swoje dzieci najbardziej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak sporo ale wiem, że było warto :) dokładnie my mamy wiemy lepiej ;)

      Usuń
  4. Brawo !!! Ja też jestem zdania, że dziecko powinno w tym wieku jeszcze chodzić do przedszkola. I cieszę się ogromnie z nowych zmian :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja i ciesze się ze inni rodzice juz nie będą musieli takiej walki toczyć :) ;)

      Usuń

Zachęcam do zostawiania po sobie śladu w formię komentarza, zaobserwowania bloga bądź dania +1, poczuję się przez Was doceniona za swoją pracę :)