poniedziałek, 11 stycznia 2016

Przedszkolak - pierwsze kroki w samodzielnośc

W internecie pełno poradników pisanych przez psychologów, pedagogów jak przystosować dziecko i rodzinę na wydarzenie jakim jest pójście naszego szkraba do przedszkola. Jak sprawić, żeby zamiast łez i strachu pojawił się uśmiech i radość z kolejnego pełnego zabawy i ciekawych zajęć dnia. 


Spokojnie, nie nie czytałam tych wszystkich wypocin co można znaleźć w internecie, bo niektóre owszem może i są przydatne ale czy są pisane na podstawie własnych przeżyć czy tylko opierające się na podręcznikach bez zastosowania w praktyce. Piszę te notkę na podstawię doświadczeń moich , koleżanek i ich znajomych. 

Prawdą znaną jest, że rodzic nigdy nie chce źle dla swojego dziecka, zanim podejmie decyzję (w jakiejkolwiek sprawie) pięćdziesiąt razy przemyśli, czy to już odpowiednia pora, jak to będzie i czy  dacie rade. Jak wiadomo są różne dzieci, z różnymi potrzebami i temperamentem. Uważam że możemy podzielić je na grupy :

  • odważne, otwarte do ludzi i szybko się adaptujące
  • zamknięte, raczej skryte, zlęknione i czujące się dobrze w tym co znane
  • "Zosie samosie" odważne z charakterkiem, lubiące stawiać na swoim, ale wolące swoje towarzystwo i dobrze czuja się stawiając na swoim
Zastanawiasz się pewnie teraz czemu podzieliłam na trzy kategorię? A już tłumaczę, zasadniczo można podzielić dzieci na pierwszą bądź drugą i na tym zakończyć ale wierzcie mi z własnego domowego doświadczenia z moją Majką warto dodać tą trzecia (a jak się okazało takich dzieci jest też sporo wśród moich znajomych) ;). 

Oczywiście nie sugerujcie się tylko tym podziałem, bo jak wiadomo każde dziecko jest inne, ma inne potrzeby, inny charakter, a to jak ja to wyróżniłam to tylko takie preludium, bo pamiętajcie to Wy najlepiej znacie swoje dziecko, to Wy musicie poskładać wszystkie jego cechy i odpowiedzieć sobie na pytanie "Czy to już czas na pójście do przedszkola? Czy nasze dziecko jest gotowe? ". I wiem, że potrafisz to zrobić mimo, że z przerażeniem w oczach teraz mijasz placówkę przedszkolną i w myślach powtarzasz "Nieee , jeszcze nie czas , on/ona jeszcze jest za mała nie poradzi sobie". Jednak pamiętajmy są rodziny które nie maja tego luksusu (instytucji babci i dziadka, które się zajmą albo jeden z rodziców który ma możliwość siedzenia w domu) i ich dzieci idą bardzo szybko do przedszkola BA nawet do żłobka bo sytuacja ich do tego zmusza. I co ? I ich skarby jakoś to przeżyły, to nie jest nic czego byś Ty i Twoja rodzina nie przeżyła.

Ale wracając do sedna sprawy. Najpierw zanim pomyślisz o tym, żeby pójść zapisać malucha usiądź i zastanów się czy "TEN CZAS NADSZEDŁ", czy finanse pozwalają, czy dzieciątko jest choć troszkę już samodzielne dużo zależy od podejścia rodziców dlatego ta decyzja musi być przemyślana. Wy musicie się pozytywnie nastawić do tego, że przedszkole to fajna sprawa, że tyle dzieci chodzi to czemu moje ma nie chodzić i sobie poradzić. Pewnie, że sobie poradzi! Pamiętajcie, nasze skarby to bardzo zajebiście czuły barometr naszych uczuć i emocji. Jeśli My się pozytywnie nie nastawimy to sami sobie kładziemy pierwszą kłodę pod nogi.

Co do samych naszych pociech to jeśli mamy te z pierwszej grupy to już plus dla nas ;) Oj tak kochani, to zazwyczaj są dzieci z którymi możesz spokojnie porozmawiać, wytłumaczyć, jak miło jest w przedszkolu, jak jest tam dużo dzieci i nowych zabawek. Podkreślaj Mu tez o tym, że tam chodzą "duże" dzieci i podbudowuj jego samoocenę i podkreślaj że na pewno będzie zadowolony/a.

Jeśli natomiast mamy skromnego, zamkniętego w sobie malucha lubiącego własne zabawki i swój dom i tam czuje się bezpiecznie to mamy troszkę wyzwanie. Nie ! Nie chce Was zniechęcać, bo jest to wykonalne ale najważniejsze jest WASZE PODEJŚCIE! Ważne, żeby z dłuższym wyprzedzeniem dzieciątko przygotować, opowiadać mu o tym jakie fajne zabawy, wycieczki go czekają, że pozna wiele nowych dzieci z którymi będzie mógł się bawić. Skuście go wycieczkami, teatrzykami i tymi rzeczami na które Wy nie macie czasu bądź finansów. Tak jak w przypadku pierwszej grupy tutaj jest też ważne,nawet bardzo ważne podbudowywanie jego samooceny pokazujmy, że jest samodzielny, że potrafi i daje sobie świetnie rade sam :).  Warto skorzystać z dni otwartych przedszkola, pójść z naszym skarbem i pokazać mu te kolorowe sale, zabawki itp. Jeśli jest możliwość (a w niektórych placówkach jest) zapisz malucha na zajęcia otwarte. Co to znaczy? Ano to, że przychodzicie sobie na 2-3 godzinki, siadasz sobie a dziecko ma szanse pooglądać zabawki, wziąć udział w jakiejś zorganizowanej na ten cel zabawie czy np. zajęciach plastycznych i poznać personel, który w końcu będzie mu tworzył "drugi dom".

No tak i nadszedł czas na "Zosie samosie" he he kochani opowiem Wam jak to było u nas :).
Majka to żywioł nie dziecko, ma wielkie niebieskie oczyska którymi jak popatrzy wzrokiem "kota ze Shreka" potrafi lód stopić, tu cie słucha i przeprasza a już w głowie układa skrzętny plan jak coś zmalować. Oj tak tak wiem co mówię ;) Kiedy skończyła roczek zaczęliśmy z M. dochodzić do wniosku, że pora na mój powrót do pracy a co za tym idzie młoda pójdzie do żłoba. Hmmm było na początku ciężko, rozmowy kolorowe sale, przemiły personel jej nie przekonywało. Przez pierwsze 2 tyg wchodziła z rykiem i każdy wiedział, że Maja przyszła. Heh to były czasy :)
Ale zaczęło się chorowanie Domiśka w przedszkolu i jej też no i dałam sobie spokój (oczywiście z młodą - to chyba nie był jeszcze TEN CZAS).
Kiedy skończyła 2,5 roku zapisałam ją do przedszkola, była już na tyle rozumna, że można było z nią porozmawiać, wytłumaczyć i rozumiała co ktoś jej chce przekazać. Pierwsze dwa tygodnie było miodem na moje matczyne serce. Z uśmiechem na twarzy wstawała rano, z radością wbiegała do sali i nawet wychowawczyni ją chwaliła :D Pomyślałam wtedy "E gładko poszło! " jakie wielkie było moje zdziwienie w kolejnym tygodniu.... W czwartek w nocy przyjechał tatuś i się zaczęły schody...No bo jak to on jest a ona musi iść do przedszkola ? ! Wchodząc do sali zaczęła się histeria... tupanie, płakanie i przyczepianie się jak małpeczka do nogi... Serce mi się krajało i modliłam się żeby po wyjeździe lubego wróciło do normy. Pomyliłam się... Jej wychowawczyni zaczęła narzekać, kłóciła się z dziećmi, nie chciała wykonywać prac w grupie, a jak ktoś jej coś zrobił to biła :( Było mi smutno i przykro ale wyjaśniła mi, że może być to efektem jej dostrzeżenia faktu wyjazdów taty, kiedy ona wchodzi "w ważny etap jakim jest bycie przedszkolakiem" i uświadomiła mi ważna jest konsekwencja w przyprowadzaniu jej, z uśmiechem i miłym słowem żegnaniu się przed salą i z uśmiechem odbieraniu. Moja córka calusieńki rok przepłakała  i testowała moją cierpliwość. Było to dla mnie nie lada wyzwanie, bo nie raz nie dwa miałam ochotę z nią usiąść na podłodze i zacząć płakać. Ale wiedziałam, że ona robi to na pokaz przede mną, bo już 5-10 min po moim zamknięciu za sobą drzwi ona się uspokajała i szła bawić się z dziećmi (wiem, bo codziennie pytałam o to jej panią).
Także nie dajcie się nabrać, bo jeśli by się coś faktycznie działo wychowawca Wam o tym powie, nie pozwoli na to, żeby dziecku działa się jakakolwiek krzywda i musicie pamiętać, że on zawsze będzie działa z Wami a nie przeciwko Wam :). Zastanawiacie się jaki jest finał naszej historii ?
Młoda obecnie chętnie chodzi do przedszkola, nie płacze i nie wymusza, wie że tak musi być i pogodziła się z tym. Wiadomo jak każde dziecko czasem wstanie lewą noga i nie chce się ubrać czy uczesać ale do przedszkola chodzi chętnie :).

Kiedy już dobrnęliście do końca to mam nadzieję, że Wam pomogłam i decyzja ta będzie dla Was łatwiejsza. Zachęcam do napisania jak to było u Was :) Może macie doświadczenia o których ja nie napisałam i będziecie mogli podpowiedzieć innym :)

Pozdrawiam
Patrycja :)

4 komentarze:

  1. Dziekuje i pora na mnie by pomyslec czy to juz ten czas czy nie ale mysle ze jak uda sie wygrac z nocnikiem to bedzie ten czas .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę Wam wygranej walki z nocnikiem ;) dacie radę na pewno :)

      Usuń
  2. Początki w przedszkolu są ciężkie. Są takie zajęcia adaptacyjne, przed tym prawdziwym przedszkolem. Zawsze z nich korzystam. Pomogły nam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u nas jak były te zajęcia Młoda się pochorował więc szliśmy na żywioł :D Ale też uważam , że to świetna sprawa i warto korzystać

      Usuń

Zachęcam do zostawiania po sobie śladu w formię komentarza, zaobserwowania bloga bądź dania +1, poczuję się przez Was doceniona za swoją pracę :)