poniedziałek, 21 marca 2016

"Nie, bo nie ! "


"Nie bo nie !" z głośnym przytupem wkroczyło w nasze życie. Nie wiem czy to za sprawą przesilenia zimowo-wiosennego czy po prostu skoku rozwojowego u mojej czterolatki. Niestety, ta mała cholera jest tak dobra w irytowaniu mnie tym jednym jakże krótkim zdaniem, że sobie sprawy nie zdajecie. Czasami  to się zastanawiam jak to jest jednego dnia jest kochana, słodka i urocza, a innego jak by diabeł w nią wstąpił.


Tyle ile razy już takie BUM w naszym życiu gościło szperałam po internecie, na różnych forach, blogach i Bóg jeden wie gdzie jeszcze w poszukiwaniu jakiejś rady jak to można zdusić w zalążku. Niestety zasadniczo raczej żadna ze znalezionych tam rad nie była wystarczająco dobra, by nazwać ją lekiem na całe zło. A najlepsze jest to, że kiedy jakaś metoda mi do gustu przypadła, wcielałam ją w życie ba nawet widziałam rezultaty i już z błogim uśmiechem w myślach mówiłam sobie " O, to działa!" tak mój entuzjazm nie był taki sam już następnego dnia...

Dlaczego te nasze dzieci tak często miewają zachwiania emocjonalne? No cóż z moich osobistych obserwacji nad osobnikiem D i M jasno wynika, że tak jak i my lubimy być niezależni, czasem postawić na swoim (chociażby dla zasady) tak i one walczą o to samo. Dla nich świat gdzie dorośli rządzą to prawdziwa dżungla i jak każdy organizm w niej nawet ten najdrobniejszy chce pokazać się i powiedzieć"Hej! Ja też jestem, może spróbujesz mnie posłuchać?". Nie potrafią oni jednak skutecznie przekonać nas do swoich racji, często brakuje im merytorycznych argumentów więc jedyną bronią jaką mają jest krzyk, tupanie, bicie dzieci w przedszkolu .... (tu same dopiszcie zachowania Waszych dzieci). Wiedzą, że tym zmusza nas do zwrócenia uwagi i zauważenia, że jest jakiś problem.

Im szybciej go zauważymy tym lepiej dla naszej psychiki. Ale pamiętajcie o jednym, dajcie czasem temu diabełkowi "wygrać" nie mówię w sprawach bardzo istotnych, bo w nich nie ma nawet szans na milimetr odchylenia od zasady, ale jakimś drobiazgiem. Niech wie, że jego zdanie się liczy, że może szeptem wyrazić swój krzyk i zostanie usłyszany i nie będą potrzebne drastyczne kroki z jego strony.

Tak więc kochani, reasumując bunty to norma, jednym zdarzają się często innym nie. Tylko od nas zależy czy  będziemy mieli szanse na sukces czy od razu jesteśmy skazani na fiasko :) Wierzę w Was, w to że znacie swoje dzieci i kochacie je tak mocno, że potraficie zacisnąć zęby i dać radę w sytuacjach kryzysowych. Ja wiem para uszami idzie kiedy prosisz o jakąś drobnostkę a słyszysz "Nie, bo nie!" ale tak na dobrą sprawę usiądź z własnym sumieniem i odpowiedz sobie na pytanie
  " Czy Ty zawsze z uśmiechem idziesz przez życie i wykonujesz wszystkie prośby i życzenia innych?"

13 komentarzy:

  1. Na bunt to trzeba mega cierpliwosc i ja staram sie wymyslac coś nowego by zapomnial o płaczu i wymuszaniu ale bunt miala chyba dwa razy jak narazie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba to prawda i najbardziej zadziwiające jest to, że tylko spokój nas ratuje :)

      Usuń
  2. Takie jest moje zdanie, że lepiej sposobem i rozmową podchodzić do dziecka, bo w przeciwnym razie będzie się buntować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, co nam da denerwowanie się itp. one odbiorą nasze negatywne emocje i zrobia jeszcze gorzej.
      Czasem jest ciężko porozmawiać, ale też uważam że to najlepsza metoda.

      Usuń
  3. Ze wszystkich buntów, najbardziej przykry jest bunt nastolatka:) Z mojego punktu widzenia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie to ja się boje o nim myśleć... przeraża mnie sama myśl o tym :) podziwiam Cie kochana

      Usuń
  4. Moja córka uwielbia postawić na swoim. Nie awanturuje się, nie krzyczy, spokojnie pyta po 100 razy, dlaczego. Denerwuję się ja bo czasem już brakuje mi argumentów. Nie przechodziła buntu dwulatka, czy trzylatka http://mama-to-wie.pl/przedszkolak/bunt-trzylatka/, więc zastanawiam się, jak jej niezależność będzie się rozwijać dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wytrwałą masz córcie :) A to gorzej wkurza tysiąc pytań dlaczego niż wykrzyczenie się dziecka w danym momencie hi hi hi. Powiem Ci, że mój starszy syn jest bardzo spokojny i pokojowy, owszem czasem ma swoje odbicia od normy ale to rzadkość ogólnie. Ale młoda jest tak charakterna, że szooook sporo już z nią przeszłam. i cyklicznie na wiosnę i jesień jest to samo :D Dziękuje za link chętnie do Ciebie zajrzę :)

      Usuń
  5. Ostatnie zdanie zasługuje na medal!
    A co do możliwości postawienia na swoim, to mam nieco inne metody. Mój syn wie,że jeżeli chce coś osiągnąć to lepiej jest do matki podejsc spokonnie, bo tupanie nóżką i krzyki niczego nie załatwią. Ale jak to się mowi, co matka to sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju dziękuje :)
      Olu moja droga, nie koniecznie chodziło mi, że kiedy tupie i krzyczy mamy dać mu/jej wygrać ;) tu napisałam ogólnie akuratnie, ale chodziło mi, żeby czasem iść im na rękę oczywiście kiedy na to zasłużą zachowaniem, żeby wiedziały że je i ich zdanie doceniamy :). Ale masz racje pewnie ile mam na świeci tyle i sposobów :)

      Usuń
  6. Ostatnie zdanie zasługuje na medal!
    A co do możliwości postawienia na swoim, to mam nieco inne metody. Mój syn wie,że jeżeli chce coś osiągnąć to lepiej jest do matki podejsc spokonnie, bo tupanie nóżką i krzyki niczego nie załatwią. Ale jak to się mowi, co matka to sposób.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie bo nie - u nas dominuje ;) Znam ból i tylko spokój może nas wtedy uratować :D Wiem wiem, czasami cięzko, ale innych pomyslów brak ;)
    www. kurczakptys.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się :) Ah ten spokój hi hi . U nas troszkę się uspokoiło ale któż to wie co reszta roku przyniesie :)
      Witam w moich skromniutkich progach <3

      Usuń

Zachęcam do zostawiania po sobie śladu w formię komentarza, zaobserwowania bloga bądź dania +1, poczuję się przez Was doceniona za swoją pracę :)