środa, 2 marca 2016

Nie taki diabeł straszny... jak się pomaluje

Kto nie zna bogatego repertuaru kawałów o teściowych ? Chyba każdy się z nimi spotkał. Przez prawie 8 lat małżeństwa na każdym kroku znajomi się mnie pytali jak to z Tą moją jest, czy trafiłam na anioła czy na diabła wcielonego. Niestety nie da się ukryć, my kobiety luuubimy sprawdzać czy u innych jest lepiej czy gorzej i z satysfakcją przyjmujemy narzekania innych i w duchu powtarzamy, że jednak mamy szczęście ( i wcale nie mam tu na myśli tylko tematu naszych drugich mam).


Wracając do tematu, powiem szczerze jak ktoś mnie spytał jeszcze 2  lata temu, jak pożycie z teściową mi się układa odpowiedziałabym po prostu, że nie wiem... Dziwne nie ? Bo większość mi znajomych zamężnych twierdzi, że mają przekichane. A to obiadki co niedziele i wypytywanie co, gdzie, z kim, dlaczego. Albo mają ciągłe naloty na chatę i "mamuusię' bawiącą się w Perfekcyjną Panią Domu. Ehhh kiedy tak słuchała tych opowieści, to sama przyznam, że włos się na głowie jeżył!
W końcu żeniłyśmy się z ich synami, a nie z nimi...

Szczerze ja nie wiem co to niespodziewane wizyty, telefony na każdym kroku czy dawane dobre rady przy każdej jednej okazji. Tak na dobrą sprawę zanim M. wyjechał do Niemiec widywałam się z teściami 4-5 razy do roku i uważam, że to było bardzo zdrowe podejście. Spytacie dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta... małżon posiada troje rodzeństwa (starszego brata, starszą siostrę i młodszego brata) i na imprezie rodzinnej jest nas ok 15 typa na pokoju o ok 20 m2, a że moi drudzy rodzice są starej daty i każde imieninki i rocznice obchodzą z wielką feta to sami przyznacie, że to leka przesada.... Ja po prostu ograniczałam się do zbędnego minimum czyli: Święta Wielkanocne, urodziny teścia, dzień babci i dziadka, dzień mamy i taty i Boże Narodzenie (nie, nie zapomniałam o imieninach teściowej ;) Ona ma 24.12 bo jest Ewa). Teściowie jakoś nie zabiegali o częstsze kontakty z nami czy wnukami więc zasadniczo po co się narzucać?

Sytuacja się zmieniła, M. wyjechał i nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nastąpił przełom w naszych kontaktach. Teściowa potrafi zadzwonić , spytać się jak nam się wiedzie, jak dzieci i zaprosić na kawę czy coś. Niemożliwe, tęż tak myślałam, a jednak. Nie powiem przez to też częściej jeździmy ale uważam, że to zmiana na plus, a mamusia to całkiem spoko babka ;). Kiedy trzeba coś uszyć, zamek wymienić  czy jak jest w domu zostawić dzieciaki na chwilę nigdy nie robi problemów! Nawet moje smyki coraz częściej chcą tam jeździć a to już dużo, bo jeszcze jakiś czas temu reagowali nie do końca entuzjastycznie. Na tym etapie mojego życia powiem, że moja jest dobrą duszyczką i mimo, że się nie narzuca to gdzieś tam jest i kiedy bym nie zadzwoniła z problemem zawsze wysłucha i postara się pomóc.

Uważam, że jak w każdej sytuacji trzeba mieć zrównoważone podejście do wszystkiego. Nie każdy może się pochwalić teściową cud miód malinową, która jest nie tylko dla nas Mamą ale i psiapsióła. Są też zołzy i kobiety nie widzące, że ich syn dorósł i pora na usamodzielnienie. Nie ważne jaką mamy, pamiętajmy że nasze zdrowie psychiczne i poczucie wartości są najważniejsze!

A jak jest z Waszymi teściowymi ?

4 komentarze:

  1. Ja powiem tak raz jest dobrze a raz sa zgrzyty ale to jak w zyciu .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zgrzyty mam z moją mamą jak by do tego doszła teściowa to wyprowadziłabym się na biegun północny :P

      Usuń
  2. Hm...
    No tez ni tak ni siak.... Ogólnie ❌ wtrącać się. Nie pyta. Nie pomaga. Jak potrzebuje czegoś zapytam to wtedy pomoże nie narzekam obydwa tak dalej tylko szkoda mi dziewczynkę żeby tak rzadko ja widzą a mieszka 5minut, ale je wybór.... MONIKA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli i + i - teściówki. Ale mnie to najbardziej boli że mieszka 5 min drogi i olewka przecież to tylko rzut kamieniem :( nie zrozumiem

      Usuń

Zachęcam do zostawiania po sobie śladu w formię komentarza, zaobserwowania bloga bądź dania +1, poczuję się przez Was doceniona za swoją pracę :)