wtorek, 12 kwietnia 2016

Rodzina patchworkowa cz.2 - Ty+dziecko+ bezdzietny partner

Kiedy już mamy omówioną sytuacje od której się to wszystko zaczęło można zająć się opisywaniem różnych przypadków. Dzisiaj będzie to: rodzic + dziecko i bezdzietny partner który pojawił się na naszej drodze.


Kiedy decyzja jest w pełni przedyskutowana i odpowiedzialna postanawiamy zapoznać naszego wybranka z potomstwem. Oczywiście liczymy się z tym, że to będzie długi i żmudny proces. Liczymy się z tym, że może wszystko nie wyjść, że dziecko nie zaakceptuje nowej sytuacji ale próbujemy w myślach modląc się żeby wszystko wyszło.
Najpierw spotkania są pełne napięcia, dystansu i wzajemnej ciekawości - no tak, tak przecież nie tylko nasz nowy partner jest ciekawy dziecka ale i ono jest zainteresowane osobą, która zdobyła serce jego najukochańszego rodzica, dzięki której oczy się błyszczą, cera promienieje i jest szczęśliwszy. 

Niektóre dzieci z natury są empatyczne i otwarte do ludzi, pewnie dadzą się poznać i w pewnym sensie ułatwią tej obcej osobie dostęp do siebie i wejście gładko do domu. Jeśli szkrab nie jest otwarty, a wręcz przeciwnie zamknięty w sobie, zdystansowany lub zagniewamy pojawia się mega duży problem. Wymagać to będzie więcej cierpliwości, wytrwałości, a nasze poganianie czy naleganie nie zrobią nic dobrego, a wręcz przeciwnie mogą tylko zrazić. Przykre, to prawda i niestety bardzo prawdziwe, ale jeśli uda nam się przez to przejść zdobywamy autorytet i szacunek (tylko ważne, żeby nie zawieść tego małego człowieka który pokłada w nas nadzieje). Dalej przychodzi kolej na zdobycie jeszcze większego zaufania, wspólne spędzanie czasu, wycieczki aż wszystko się ułoży na tyle pomyślnie, że można przejść do kolejnego kroku jak zamieszkanie razem i zapoznanie z „dziadkami”.

O ile po wielu bojach udało nam się dogadać dzieckiem , które dla Nas było wielkim wyzwaniem to z dziadkami bywa różnie… Oj tak. Ile razy słyszałam od  znajomych że wszystko było pięknie dopóki nie poznali się z „teściami”. Potrafią być oni najlepszym co może nam się w życiu przydarzyć ale też i najgorszym koszmarem. I to wcale nie są żarty! Przytoczę Wam niektóre wypowiedzi moich koleżanek, które pomagały mi z tematem:

„Wyobraź sobie zaraz po pierwszym wspólnym obiedzie Artur dostaje sms-a, że skąd on mnie wytrzasnął, przecież to dziecko ma 5 lat i przecież mógł by znaleźć sobie lepszą partie niż dzieciata baba i mieć własne dzieci! ”

„Co drugi dzień „teściowa” wpada i robi nalot! Łazi z kąta w kąt, a to proszek nie taki jak ona, a to ten płyn do naczyń jest za tani, a to by zrobiła inaczej …. I tylko ciągle podkreślanie, że nie dość dobrze dbam o dom JEJ syna. Nienormalna baba!”

„A mnie to się chyba udało, trafiłam jak milion w totka, rodzice Kuby uwielbiają Amelkę chętnie ją zabierają do siebie, zapraszają na obiady, nie usłyszałam od nich ani razu złego słowa na to, że nie jestem z ojcem mojej 2 letniej córeczki wręcz przeciwnie kibicują nam i powiedzieli, że popierają nasz związek w 100% i będzie im miło jak zostanę w ich rodzinie na zawsze. Po tak parszywym początku dorosłego życia nie mogłam marzyć o niczym lepszym.”

Sami widzicie, nie łatwo jest trafić na tolerancyjnych ludzi. Wychowywali się w innych czasach, często wpajane im było, że jak małżeństwo to go grobowej deski, że nawet jak jest źle to wstyd zostać samemu z dzieckiem. Niestety poznając nowego partnera nie mamy wpływu na to jacy są jego/jej rodzice. Możemy mieć tylko nadzieje, że nie mają oni zbyt wielkiego wpływu na naszego wybranka…


Ciąg dalszy nastąpi….

4 komentarze:

  1. no właśnie- bardzo często przyszli "teściowie" wsadzają nos i nie ważne czy to rodzina jak tu w przykładzie taka łączona czy taka która ma wszystko przed sobą- takie interwencje potrafią zepsuć najlepsze nawet relacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze przyznać Ci racje :( to bardzo smutne i występujące niestety coraz częściej :(

      Usuń
  2. Najlepiej jak tylko jest możliwość to zamieszkać jak najdalej od teściów i widzieć się z nimi tylko od święta ;) każda rodzina na nowo założona bardzo chce , żeby im się udało i najgorsze jest dla nich wtrącanie się osób trzecich :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak, chodź wiadomo jak to w życiu różnie bywa. Młode małżeństwo na dorobku często korzystają z możliwości zamieszkania z rodzicami/teściami czasem jest ok ale nie zawsze to się dobrze kończy...

      Usuń

Zachęcam do zostawiania po sobie śladu w formię komentarza, zaobserwowania bloga bądź dania +1, poczuję się przez Was doceniona za swoją pracę :)