piątek, 9 września 2016

Powrót z emigracji

Po ciężkich przejściach, godzinach rozmów, kłótni i nawet wylanych łez zapadła decyzja. Nie łatwa i bardzo ważna dla mnie i dla całej naszej rodziny. I tak szczerze dalej nie jesteśmy w stanie określić  czy to co zrobiliśmy jest dobre czy złe, czy sobie z tym wszystkim poradzimy....


Dzisiaj chcę Wam powiedzieć jak to jest po dwóch latach rozłąki z mężem i o tym jak podsumować można ten pierwszy miesiąc kiedy M. jest w domu. Wreszcie z nami z tymi wszystkimi dobrymi i złymi rzeczami , które przynosi nowy dzień. Obowiązkami, które już trzeba podzielić na dwoje ale też o problemach jakie się wiązały z powrotem do domu po emigracji...

Od samego początku sytuacja związana z wyjazdem była ciężka, a decyzja o tym była podjęta dość szybko w związku z naszą niezbyt przyjemną sytuacją w danym momencie, która nie dawała szans na poprawę. Nie byliśmy przekonani do tego przedsięwzięcia ale doszliśmy do wniosku, że chyba gorzej być nie może...Teraz z perspektywy czasu wiemy, że ta emigracja w ogóle nie była nam potrzebna, że może byłyby ze 2 -3 ciężkie miesiące ale jak zawsze byśmy sobie poradzili. Mądrzejsi o te doświadczenie, po moim pobycie przez miesiąc u niego i patrzeniu na to wszystko co tam się dzieje i to że jego kierownik nie zapłacił mu kopy pieniędzy za prace w lipcu postanowiliśmy, że M. już z nami zostanie.

 Czy żałujemy? NIE  zdecydowanie nie ! To była jedyna słuszna decyzja. bo ile można czekać na swoje ciężko zarobione pieniądze ?! Nie po to mąż wyjechał, żebyśmy nie mieli na życie, bo jakiś facet nie chce mu dać wypłaty.

Czy było łatwo? Nie, ale choć mamy bardzo ciężko teraz i trudno jest to nam poskładać, bo przecież on wrócił do domu goły i wesoły... wiemy, że jakoś damy radę!  Dużo rzeczy po drodze przez ten miesiąc wydarzyło - śmierć dziadka, przeprowadzka i do tego papierologia z przepisaniem liczników- ale stawiamy temu czoła nie zważając na przeciwności losu. Jest to ciężkie i wiemy, że jeszcze dłuugo tak będzie zanim staniemy na nogi. Ciągle jednak mimo to twierdzimy, że było warto - bo wiadomo nowy rok szkolny/przedszkolny i pełno opłat nas dobija - ale najważniejsze jest to, że jesteśmy razem wieczorami i w weekendy. Po dwóch latach widywania się dwa dni w miesiącu człowiek zaczyna doceniać takie drobne rzeczy. 

Czy coś się zmieniło? Tak jak najbardziej. Jest sporo stresów, pogoń za dniem jutrzejszymi starcia żeby na nowo swoje pozycje w związku jakoś określić ale wiem, że kiedy to wielkie BUM minie , każde z nas odnajdzie swój rytm i obowiązki wszystko będzie jak kiedyś. Wierzymy w to i mimo sporów i sprzeczek nie poddajemy się. Dużo rozmawiamy i szukamy wspólnie rozwiązań a przy tym patrzymy do przodu zamiast do tyłu i wiemy, że to po prostu musi się udać ! :) 


Patrząc na to wszystko widzę, że ciężko jest jemu jak i mi wrócić do bycia razem. Każde z Nas przez te dwa lata wyrobiło sobie jakieś nawyki i przyzwyczajenia, które pomagały ogarnąć tą szarą rzeczywistość bez siebie. Nie jest łatwo na nowo być razem, wymaga to wielkiego zaangażowania i starania a nie tylko oczekiwania zmian od partnera nie dając nic od siebie. Najważniejsze jest jednak to, że dzieci mają tatę przy sobie a ja nie jestem już Słomianą Wdową <3 <3 



8 komentarzy:

  1. Marzę o dniu w którym u nas zapadnie taka decyzja i mąż wróci do nas na stałe .Tęsknię za tym życiem we dwoje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba marzyć i wierzyć, a na pewno kiedyś ten dzień i u Was nadejdzie ! :) i tego Wam z całego serducha życzę

      Usuń
  2. Nie wyobrażam sobie takiej rozłąki... Wolałabym chyba zostawić wszystko i wyjechać całą rodziną....
    Zapraszam do siebie: http://pani-domowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśleliśmy o tym , ale bez mieszkania tam - bo w tym mieście gdzie przebywał nie chcą wynajmować rodziną z dziećmi normalnych mieszkań, tylko w blokach z arabami i gdzie są awantury i plicja non stop to podziękowałam - nie ma perspektyw. On mieszkał z innymi pracownikami w mieszkaniu zbiorczym... Nie zawsze jest możliwość tak jak się wydaje ;)
      Dziękuje za zaproszenie z chęcią zajrzę :)

      Usuń
  3. Nie wiem, czy wytrzymałabym tak długą rozłąkę z mężem.Byłoby ciężko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie było to łatwe i powiem Ci że najgorszemu wrogowi nie życzę ... Bo jednak życie razem jest spokojniejsze i zdrowsze

      Usuń
  4. Mój mąż jest dalej na wyjeździe. Próbowałam żyć z nim tam. Ale poprostu nie odnalazłam się przez rok czasu. Mimo ze moją potrzeba bycia razem nie wystarczyła. Wywrocilismy życie naszych dzieci do góry nogami. One dały radę. Ja nie. Ciągle gonią nas jakieś przeciwności już pięć lat osobno. Oprócz tego jednego roku próby. Tęsknię strasznie. A potęguje to fakt że nic nie odkładamy bo opłaty za granicą nas niszczą. I mimo że bardzo by chcieliśmy oboje żeby mąż wrócił na stałe to mamy kredyt na samochód do spłacenia za granicą. I wyczekuje tego dnia kiedy skończy się ten piach w oczy i wrescie będzie mógł wrócić do mnie i do dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasiu rozumiem Cię, moja znajoma też nie mogła się odnaleźć i wróciła... wiem ile ją to wszystkiego kosztowało :( Dzieciaczki nasze kochane zawsze się jakoś zaaklimatyzują gorzej z nami dorosłymi. Przykro mi, że spotkała Cie taka sytuacja i nie ma jeszcze możliwości na to żeby mąż zjechał. Mam nadzieję, że pewnego dnia mi napiszesz że wreszcie się udało i jesteś szczęśliwa ! :) Życzę Ci tego

      Usuń

Zachęcam do zostawiania po sobie śladu w formię komentarza, zaobserwowania bloga bądź dania +1, poczuję się przez Was doceniona za swoją pracę :)