czwartek, 20 października 2016

Być perfekcyjną mamą....

Zawsze wszystko zrobione na tip top, mieszkanie lśni czystością, dzieci są czyściutkie zadbane i uśmiechnięte, nasz strój zawsze nie naganny schludny, pełen makijaż i forma fit mamuśki... Znacie to, prawda? Taaak najczęściej z kolorowych gazet, telewizji, które nęcą nas tym jakie to nasze matczyne życie powinno być piękne wręcz wyidealizowane. Jednak czy aby na pewno jest tak jak to jest przedstawione w mediach ?



Ostatnimi czasy jest jakaś durna moda na hasła: "bądź perfekcyjna"- perfekcyjna mama, perfekcyjna żona, perfekcyjna pani domu. Jak widzę kolejne takie slogany to po prostu żołądek podchodzi mi do gardła bo patrząc na to z perspektywy mamy dwójki wciąż małych ale już większych dzieci i żony, która ma dbać o ciepło domowego ogniska, o pożywny posiłek zastanawiam się czy to tak faktycznie jest nam do szczęścia potrzebne?

Cofając się kilka lat wstecz - jakieś 7,5 roku - powtarzałam sobie, że będę taką idealną cudowną mamusią, która bez oporów wstaje przed budzikiem, która zawsze z meega wielkim uśmiechem na twarzy będzie robiła każdą rzeczy przy swoim dziecku, której to nie straszny będzie bałagan i zawsze będzie wyglądała jak milion dolarów w świetnej fit formie. I co... I kiedy moje dziecko pojawiło się na świecie szybko wręcz w tempie błyskawicznym zostałam sprowadzona na ziemie! Moje dziecko budziło się z kolkami średnio co 40 min i dawało koncert przez kolejną godzinę, rano nie miałam siły na nic po noszeniu tulaniu i błaganiu żeby kolki wreszcie nam dały spokój. Porządek, raz był raz go nie było wszystko zależało jak bardzo w nocy dziecko dało się wyspać i czy w ciągu dnia bóle związane z ząbkowaniem pozwalały nam wykonać plan dnia. Pranie potrafiło się piętrzyć nawet kilka kolejnych dni, bo po prostu kiedy Młody zasypiał ja padałam razem z nim żeby choć troszkę naładować baterie.

Potem kolejne dziecko, te same problemy tylko bez kolek, dwójka cudnych maluchów do ogarnięcia w jednym czasie, każde domagało się w tym samym czasie uwagi, pieszczot i poklasku. I ktoś mógł by powiedzieć "to już nie pierwsze a drugie dziecko, powinnaś mieś wprawę w ogarnianiu domu i robienia wszystkiego żeby dzieci były szczęśliwe". Niestety, kolejne dziecko, tak samo jak kolejne postanowienia nic nie dawały, zawsze wybierałam zabawę z dziećmi i spacery niż stanie w kieracie porządków. Często mimo że widziałam radość moich dzieci myślałam że to ze mną coś jest nie tak, że to ja się nie nadaję, bo przecież jak to te wszystkie kobiety w pisemkach, na forach i w TV dają rade a ja polegam już w przedbiegach. Takim sposobem właśnie zaczęłam obserwować
 moje znajome, przyjaciółki i rodzinę jak to jest z tym perfekcjonizmem. I wiecie co ? Na 10 osób tylko dwie są takie wyidealizowane z czego jedna tylko dlatego, że mąż zarabia krocie pieniędzy, ona sama siedzi z dzieckiem w domu i codziennie przychodzi sprzątaczka, która całą robotę praktycznie odwala za nią i 2x w tygodniu niania, żeby ona mogła iść na fitness, basen, paznokcie i nie wiadomo co jeszcze.

Teraz kiedy jestem mamą siedmioletniego syna i czteroletniej pannicy, powiem Wam że jestem wściekła na media o to, że pokazują młodym dziewczyną zaburzony obraz macierzyństwa. Każda z kobiet jest jedyna i niepowtarzalna. Radzimy sobie jak możemy ciągle goniąc za tym ideałem, perfekcyjnej mamy, żony, kobiety i Bóg wie czego jeszcze. A prawda jest taka, że jak nie umyjesz garów przez cały dzień - nikt nie zginie. Jeśli pranie wypierzesz dopiero jak urośnie hałda wielkości kopca kreta w rozmiarze XXL to świat się nie zawali. Ale jeśli dzień czy dwa nie znajdziesz czasu żeby poczytać książeczki swojemu dziecku, nie pójdziecie na spacer czy nie pobawicie się razem wtedy dopiero patrząc na smutek swojego dziecka zrozumiesz, że coś przegapiłaś. I z Twojej perfekcji znowu nic nie wyszło, bo przecież zawaliłaś najważniejszą kwestie.

Ja podjęłam decyzje, nie chcę być taką mamą żeby moje dzieci wiedziały, że mogą na mnie liczyć i znajdę dla nich czas. Reszta najzwyczajniej może poczekać....

Nie ma jednej recepty, na to żeby zostać perfekcyjną mamą, 
Ale jest tysiące sposobów by zostać DOBRĄ MAMĄ <3 


A Ty jaką mamą chcesz zostać ?


5 komentarzy:

  1. Dobra nie zawsze oznacza perfekcyjna. Dobra to taka średnio perfekcyjna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ma sens ;) Niestety większośc kobiet naczyta się i naogląda wyidealizowanych postaw życiowych i okazuje się że na zbyt wielu polach chcą być perfect a zaniedbują te ważne :)

      Usuń
  2. Dobrze to wszystko ujęłas ;) nie jestem perfekcyjna ale dla dzieci jestem najładniejszą i najbardziej ukochaną Mamą :-) to jest najważniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie o to chodzi ! Chodzi o to co sądzą o nas dzieci i że widzą że je kochamy <3

      Usuń
  3. :) no tak.... każda z nas jest inna i ma inny sposób na życie i bycie mamą! Ja od dwóch mam wrażenie, że jestem w lesie :O

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do zostawiania po sobie śladu w formię komentarza, zaobserwowania bloga bądź dania +1, poczuję się przez Was doceniona za swoją pracę :)